niedziela, 8 maja 2016

Miejsce na świecie...






Jest takie miejsce na świecie: gdzie zawsze mam kilka lat, gdzie inaczej się oddycha, gdzie myśląc o moich Dziadkach mam gęsią skórkę i gdzie na policzku czuje niewidzialny dotyk Babci Natalki.
To miejsce- w którym spędziłam najcudowniejsze chwile mojego dzieciństwa.
To moja droga w przyszłe dorosłe życie.
Wszystko co się wtedy wydarzyło, miało ogromy wpływ na to jaka dziś jestem.
Pamiętam, rytuał niedzielnego wyjścia do kościoła, odświętne  ubranie i wreszcie zapach kościoła taki dostojny i pełen tajemnicy.

Pamiętam, chodzenie z Dziadkiem do mleczarni i męczenie go o kupno landrynek zawijanych w zwykły szary papier- ich smak i to, że anyżkowych nie cierpię do dziś...

Pamiętam, opowieść Babci o Sobieskim i jego Marysieńce oraz ślad ich miłości czyli drzewa w parku posadzone w krztałcie litery M (zawsze się zastanawiałam  czy mnie ktoś tak kiedyś pokocha).

Pamiętam też wieczorne wyprawy piesze do mojej prababci Marysi do wsi obok i strach przed taka bardzo ciemną nocą. W pamięci zostanie też droga pokonywana pieszą kiedy nie zabrał nas ostatni autobus i trzeba było 3 km iść nocą do dziadków. Setki żab, które na wiosnę pokonywały drogę do pobliskiego stawu.

Placki na blasze, chleb ze śmietaną i cukrem, zaskwarzanka, zakruszka, męskie miski... to hasła tylko dla wtajemniczonych...

 Pamiętam widoki, czuję smaki i widzę Babcię i Dziadka.
I tylko tak  strasznie żal, że nie mogę ich już uściskać. Powiedzieć, że zawsze ich  kocham i że jestem dumna, że byli moimi Dziadkami. Mam nadzieję, że byliby dumni, że jestem ich wnuczką.
 Dziś mogę zapalić dla nich lampę i opowiedzieć co się u mnie dzieje... choć jestem przekonana, że oni to wszystko doskonale wiedzą...

Tak jestem szczęściarą!

 Mam takie miesce na ziemi.

 








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz