wtorek, 15 maja 2018

Smak tamtych czasów




Lubelszczyzna, koniec lat 70 początek 80.
Na wschodzie województwa, na pagórku gdzie malowniczo położona jest wieś Pilaszkowice, wakacje spędzają szczęśliwe Dzieci.
Bez nieustannej kontroli dorosłych, bez sprawdzania co robiły w ciągu dnia, bez organizowania im wolnego czasu spędzają wakacje...

Godzinami siedzą na drzewie i jedzą niedojrzałe dzikie czereśnie, a raczej trześnie, z nogami całymi w bąblach walczą z pokrzywami które stoją na straży krzaków agrestu, jedzą młodą cebulę lekko wyczyszczoną z ziemi z czerstwym chlebem, w ogromniej tajemnicy wykradają babciny cukier waniliowy – przysmak nad przysmaki.



Całymi dniami chodzą po polnych drogach gdzie słońce wypaliło ziemię na taki pył, że wystarczy lekko szurnąć nogą i unoszą się tabuny kurzu (Dzieci z nie unoszą lekko nóg, Dzieci szurają tak, że nie widza się wzajemnie).

Czasem dla rozrywki Babcia pozwala zaprowadzić im krowę na pastwisko- są dumne, że Babcia dała im takie odpowiedzialne zadanie do wykonania…

Czasem gdy jest deszcz siedzą cały dzień na podjeździe gdzie stoi Dziadka wóz, na którym bawią się w Pancernych, czasem poplączą Dziadkowi ,,niechcący” uprzęż dla konia…

Jedzą same rarytasy: zakruszkę, zaskwarzankę, chleb ze śmietana i cukrem, pierogi, placki na blasze, placki z dziurą, jak są bardzo grzeczne Babcia robi im z cukru lizaki.

Wieczorami siedzą na ławeczce przed domem i razem z Babcia wśród zapachu lipy na bardzo starym różańcu modlą się do Świętej Panienki.

Lubelszczyzna, 2018 te same dzieci wyrosły na szczęśliwych dorosłych.
W sercu mają tamte chwile, przed oczami obraz Babci w ustach smak tamtych czasów…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz