niedziela, 10 czerwca 2018

Niedziela

Niedziela...
Śpię...
W oddali majaczy mmyy mmy czyli znak, że Psica już nie śpi.
JA śpię dalej, choć coraz bardziej słyszę mmyy. Jest szans, że może za chwilę przestanie. Wewnętrzny głos mówi, że tylko ja mogę ją dziś wyprowadzić na dwór. Zerkam ukradkiem na zegar- 6:20 jak na niedzielę środek nocy.
No może jednak wydawało mi się.???może zaśnie???
A zaraz potem rozsądek bierze górę i wstaję. Whisky na mój widok radośnie biegnie do drzwi, ja znacznie mniej radośnie reaguje na jej widok o tej porze.
Jedyne co mi do głowy przychodzi to jak najszybciej wrócić do łóżka.
Pierwsza myśl: o tej porze w niedzielę nikogo pod blokiem nie będzie! Idę w koszuli nocnej!

 Whisky załatwia swoje potrzeby, a ja w półśnie chce wrócić do domu. Nagle zza drzewa wychodzi sąsiad i z uśmiechem: Dzień dobry? Spać pani nie może?
-Ano nie mogę :)

sobota, 9 czerwca 2018

Blondynka w aucie

Czerwiec 2018
Żar się leje z nieba, termometr nieubłaganie wskazuje 29,5 stopni.

Będąc na wakacjach z pewnością przyjęłabym taka pogodę jako nagroda po ciężkiej pracy, jednak będąc w pracy przyjmuje to jako karę.
Dzień typowo samochodowy, jedno spotkanie goni drugie, a w oddali majaczy już kolejne.
Strój biurowy: spódnica, bluzka (dobrze, że to korpo nie wymaga rajstop i butów zakrytych).
Wsiadam do auta przed mną 50 km i... klima nie działa!
Cóż przecież można otworzyć okno!
Przed laty nikt nie miał klimy i można było żyć?
Ano można.
Jadę,wmawiając sobie, że jak wysiądę spódnica nie będzie przyklejona do mojego zadka, a bluzka nie będzie się kleić tam gdzie nie trzeba.
Cały czas włączam, przełączam, szereg guzików które mam nadzieję, że sprawią przyjemny chłód w moim wozie...
Jednak moje odczucia są zupełnie inne: czuje, że pewna część mojego ciała jest gorąca, że chyba ostatni raz taka była siedząc na piecu u Babci.
Walczę nadal z guzikami, pokrętłami i wszystkimi gałkami w zasięgu ręki.
I... ku mojemu zdziwieniu widzę  wesoło migoczący przycisk, który moi Panowie pokazywali mi kilka dni wcześnie chwaląc jego przydatność jak na dworze będzie zimno, a nawet bardzo zimno.

W głowie szukam czemu służy i czym prędzej wyłączam funkcję podgrzewania. W chwili gdy, okolice siedzenia robią się chłodniejsze moja radość jest tak ogromna, że właściwie zapominam o tym jaka jest temperatura w aucie i że jeszcze chwilę temu miałam gorętszą atmosferę. Jadę nie bacząc na brak klimy, z otwartym oknem mijam kolejne kilometry, nawet pojawia się uśmiech na mojej twarzy bo wszak jest znacznie chłodniej niż chwilę temu :)
Dojeżdżam, wysiadam i w głębi cieszę się, że mogło być przecież gorzej!

Moja szklanka jest do połowy pełna :)



TEATR ŻYCIA


TEATR ŻYCIA
Ojciec i Syn

MĘSKIE ROZMOWY
Kraków, WIOSNA 2018


Ojciec- Krzysztof (wiek przemilczymy)
Syn- Tymon (2,5 roku)

Miejsce przedstawienia: Kraków, wiosenny spacer Ojca z Synem.

Scenografia: jedno z osiedli Krakowa, pełne bloków, ulic, drzew, w oddali migocze plac zabaw.
Kostiumy:
Syn- krótkie spodenki, podkoszulka, czapka (strój wybrała Mama).
Ojciec- krótkie spodenki, podkoszulka, czapka (strój wybrał sam).
Rekwizyty: rowerek biegowy.


Codzienny popołudniowy spacer. Panowie zbliżają się do przejścia dla pieszych. Młodszy aktor jedzie na rowerze biegowym.


Syn: Coś jedzie!

Ojciec: Możesz iść, nic nie jedzie.
Syn: Oczywiście że JEDZIE!