piątek, 16 października 2015

Jesień




...Tak jesień już przyszła. 

U mnie oznaką jesieni jest szarlotka. 

Specjalistką w tej materii od lat w moje rodzinie jest Cioteczka K. 
Moje raczkowanie w tym temacie jest nieśmiałe i nie jestem taka zdolna jak Ona -niemniej rodzinie smakuje.

Nastój szarlotkowy miałam od rana, wpadłam do domu i wszystko tak jakoś układało się w kierunku szarlotki.
 Ciasto, jabłka, cynamon... i już w całym domu unosi się błogi zapach …. ach jesień...
I co najważniejsze jesienią można jeść bezkarnie- bo do lata jeszcze się zrzuci zbędne kilogramy.

To jeden z uroków tej pory roku.


Dla chętnych zdradzę rąbek tajemnicy wypieku:
doskonały przepis Cioteczki K, odrobina serca do tego i gotowe.

Smacznego

wtorek, 6 października 2015

,,Oskar i pani Róża"




,,Oskar i pani Róża" odcięła mnie od świata. 
Spojrzałam na pierwsza stronę i... zostałam do końca. 
Emocje były ogromne...
Szłam krok w krok z Oskarem. W ciągu 12-nastu dni przeżyłam z nim całe jego życie. Na moich oczach dorastał, przeżywał miłość i z chwili na chwile odchodził...

,,ważniejsze od tego, by wyzdrowieć, jest nauczyć się godzić z chorobą i śmiercią..."


Przypomniałam sobie jak kilkanaście lat temu chorowała na raka moja koleżanka. Jak pragnęła kontaktu i bliskości innych- wtedy ja ta ,,zdrowa" nie wiedziałam jak z nią o tym rozmawiać. Ciągle w uszach mam to co powiedziała Beata: przyjdź, porozmawiaj ze mną- ja nie zarażam, nie jestem trędowata...
Byłam u niej wtedy... Do dziś wstyd mi że zdążyłam tylko raz... A może aż raz...
Odeszła pogodzona z losem zostawiając dzieci i męża..

Czytam wiele książek, czasem odchodzą bez emocji, do innych wracam po latach, jeszcze inne stoją pod ręką - ot tak -żeby można było do nich zajrzeć...

Ta zostanie w moim sercu na zawsze.