,,Oskar i pani Róża" odcięła mnie od świata.
Spojrzałam na pierwsza stronę i... zostałam do końca.
Emocje były ogromne...
Szłam krok w krok z Oskarem. W ciągu 12-nastu dni przeżyłam z nim całe jego życie. Na moich oczach dorastał, przeżywał miłość i z chwili na chwile odchodził...
,,ważniejsze od tego, by wyzdrowieć, jest nauczyć się godzić z chorobą i śmiercią..."
Przypomniałam sobie jak kilkanaście lat temu chorowała na raka moja koleżanka. Jak pragnęła kontaktu i bliskości innych- wtedy ja ta ,,zdrowa" nie wiedziałam jak z nią o tym rozmawiać. Ciągle w uszach mam to co powiedziała Beata: przyjdź, porozmawiaj ze mną- ja nie zarażam, nie jestem trędowata...
Byłam u niej wtedy... Do dziś wstyd mi że zdążyłam tylko raz... A może aż raz...
Odeszła pogodzona z losem zostawiając dzieci i męża..
Ta zostanie w moim sercu na zawsze.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz