piątek, 23 lutego 2018

Piąteczek...



 Jak wszystkim wiadomo piątek to przedsionek weekendu, a piątek po 12 to już weekend.
Żeby dotrwać do 12 musimy przetrwać poranek.

Wstałam pełna energii, że już tyko kilka godzin i weekend:)
Śniadanie zjedzone, bo jak wszyscy wiemy: po pierwsze to najważniejszy posiłek w ciągu dnia, po drugie Polak głodny - Polak zły!
Z wielkim zapałem zgarnęłam laptopa, telefon, torbę, torebkę i z rozwiana grzywą popędziłam do auta.
Mój niezawodny Nissan...
...aućććć...


Szybki rachunek sumienie:
Czy ja tak wczoraj przyjechałam?
Czy ja mam koło zapasowe? Czy tylko zestaw naprawczy?
Gdzie jest właściwie najbliższa wulkanizacja?
I dlaczego Gelo zawsze wyjeżdża w Polskę jak coś się dzieje?

Podsumowanie za i przeciw i na ratunek pędzi Tomasz- dziecko od zadań specjalnych, mój domowy assistance.

Pod czujnym okiem matki zaczyna ogarniać poranny problem, oczywiście matka w tej sytuacji jest zwarta i gotować pomagać ile tylko się da...
Synu, a mamy koło zapasowe?
A gdzie są jakieś klucze?
Dasz radę sam?
Co ci pomóc?
Jakbyś miał porządek w kluczach  to od razu znalazłbyś 19
I w tej chwili Tomasz już nie dał rady:
Mamo bierz Peugeota i jedz, przecież bardzo się spieszyłaś... a ja tu ogarnę to koło.

I tak oto mamy weekend:)




niedziela, 7 stycznia 2018

Trzech Króli


Dyskusje na temat Trzech Króli nasilają się co roku: kim byli? czy było ich trzech? jak trafili do stajenki?
Zgodnie z tym co mówi nam tradycja byli to trzej mędrcy, których wiodło do Jezusa Gwiazda.
Czy byli królami, czy naukowcami i czy było ich trzech, a może czterech, dziś nie ma specjalnego znaczenia.



Ważne, że na pamiątkę tego  zdarzenia przywdzialiśmy korony. Kolędowanie rozpoczęło się na placu Zamkowym, następnie procesja orszakowa ruszyła ulicami miasta by wreszcie zwieńczyć dzieło pod lubelską Katedrą.


Dziś nie ważne czy jesteśmy młodzi czy starzy, jakie mamy wykształcenie, jaka jest bliska naszemu sercu opcja polityczna. Ważne, że potrafimy zamanifestować nasz szacunek do tego co było kiedyś nie bacząc na to czy nazywamy to tradycją czy naszą religią.

wtorek, 2 stycznia 2018

Whisky- West Highland White Terrier

Nigdy nie zdawałam sobie sprawy w jaki sposób pies może zmienić nasze życie- może, stwierdzone naukowo i namacalnie na naszej Rodzinie.
Sobota 25.11.2017 dołączył do nas nowy członek rodziny, a właściwie dołączyła.
Szanowni Państwo przedstawiam Wam Whiski- west który ruszył nas z kanapy i ocieplił relacje rodzinne...
Decyzja o tym, żeby była nasza, a my jej była świadoma i bardzo mocno przemyślana i właśnie dlatego, że była świadoma mamy ją dopiero teraz.
Kiedy dzieci są dorosłe, kiedy my jesteśmy dojrzali do tego, żeby wziąć odpowiedzialność za ,,psice"

Każdy dzień przynosi nam coś nowego, każdego dnia uczymy się wzajemnie siebie i każdy dzień przynosi nam próbę charakteru, bo Westy to bardzo charakterne i uparte stworzenia:)
I nawet poranny spacer kiedyś trudny do wyobrażenia, dziś jest już czymś naturalnym.
Posiadanie PSA to troszkę tak jak z dzieckiem:
pierwsza zupa, pierwszy spacer, pierwsze załatwianie na dworze...
Przy okazji nigdy nie zdawałam sobie sprawy jak wielu ludzi ma psy, dziś na każdym kroku widzę spacerujące czworonogi ze swoimi ludźmi.
Stanowczo TAK, to była doskonała decyzja!
My mamy Ją, a ona ma nas.



niedziela, 18 grudnia 2016

Lwów


Miasto położone malowniczo na granicy Roztocza i Podola.

Można  się nim zauroczyć i stracić dla niego głowę.
 Kilka lat temu przyjechałam tu pierwszy raz i tak już zostało. 
Jedynym minusem podróżowania w kierunku wschodnim jest granica i gdyby nie to myślę, że Lwów byłby weekendowym kierunkiem spędzania czasu wielu Polaków.
Samo przekroczenie granicy z Ukrainą trwa od kilku do kilkunastu godzin i zniechęca tych dla których to nie tylko wschodni tani alkohol, ale przede wszystkim coś więcej co zotaje w sercu.
Dla mnie Lwów to połączenie Krakowa i Lublina- mieszanka kultur, symbioza tych którzy tam żyją. Urokliwe uliczki, malownicze zaułki i wszem obecne kościoły.



Można chodzić, patrzeć i ciągle  mieć mało.
Odwiedzenie cmentarza Łyczakowskiego to zawsze dla mnie ogromne przeżycie i za każdym razem coś innego mnie wzrusza. Tu obok grobu Marii Konopnickiej i Gabrieli Zapolskiej znajduje się grób Władysława Bełzy autora wiersza na którym wychowały się pokolenia Polaków- Kto ty jesteś? Polak mały.



 Cmentarz Łyczakowski skrywa w cieniu swych drzew wielu Polaków którzy znaleźli tu spoczynek.

Nie można w tym miejscu nie wspomnieć o Cmentarzu Orląt Lwowskich- to miejsce pochówku młodych obrońców Lwowa z lat 1918-1920 i kawał historii polsko-ukraińskiej.

Lwów to miejsce gdzie na każdym kroku słychać język polski, nie tylko za sprawą odwiedzających, ale za sprawą mieszkających w nim ludzi.



Jedno z moich ulubionych miejsc to targ spożywczy: ormiański chleb, różnorodność serów, oleje, słonina pod różnymi postaciami, produkty lecznicze i kosmetyczne oraz moja ulubiona zielona herbata z mango.
Opera, katedra Ormiańska, katedra św.Jura, kościół Dominikanów, kościół św.Marii Magdaleny to moje perełki Lwowa.



Jest też miejsce pełne rozkoszy dla podniebienia: Fabryka Czekolady. Lwów o smaku czekolady gdzie można smakowo zatracić się kiedy za oknem smętnie i ponuro.

To tylko mały wycinek Lwowa widzianego moimi oczami.

niedziela, 8 maja 2016

Miejsce na świecie...






Jest takie miejsce na świecie: gdzie zawsze mam kilka lat, gdzie inaczej się oddycha, gdzie myśląc o moich Dziadkach mam gęsią skórkę i gdzie na policzku czuje niewidzialny dotyk Babci Natalki.
To miejsce- w którym spędziłam najcudowniejsze chwile mojego dzieciństwa.
To moja droga w przyszłe dorosłe życie.
Wszystko co się wtedy wydarzyło, miało ogromy wpływ na to jaka dziś jestem.
Pamiętam, rytuał niedzielnego wyjścia do kościoła, odświętne  ubranie i wreszcie zapach kościoła taki dostojny i pełen tajemnicy.

Pamiętam, chodzenie z Dziadkiem do mleczarni i męczenie go o kupno landrynek zawijanych w zwykły szary papier- ich smak i to, że anyżkowych nie cierpię do dziś...

Pamiętam, opowieść Babci o Sobieskim i jego Marysieńce oraz ślad ich miłości czyli drzewa w parku posadzone w krztałcie litery M (zawsze się zastanawiałam  czy mnie ktoś tak kiedyś pokocha).

Pamiętam też wieczorne wyprawy piesze do mojej prababci Marysi do wsi obok i strach przed taka bardzo ciemną nocą. W pamięci zostanie też droga pokonywana pieszą kiedy nie zabrał nas ostatni autobus i trzeba było 3 km iść nocą do dziadków. Setki żab, które na wiosnę pokonywały drogę do pobliskiego stawu.

Placki na blasze, chleb ze śmietaną i cukrem, zaskwarzanka, zakruszka, męskie miski... to hasła tylko dla wtajemniczonych...

 Pamiętam widoki, czuję smaki i widzę Babcię i Dziadka.
I tylko tak  strasznie żal, że nie mogę ich już uściskać. Powiedzieć, że zawsze ich  kocham i że jestem dumna, że byli moimi Dziadkami. Mam nadzieję, że byliby dumni, że jestem ich wnuczką.
 Dziś mogę zapalić dla nich lampę i opowiedzieć co się u mnie dzieje... choć jestem przekonana, że oni to wszystko doskonale wiedzą...

Tak jestem szczęściarą!

 Mam takie miesce na ziemi.

 








środa, 27 stycznia 2016

Szczęście...



27.01.2016 godz. 3:32 nasza rodzina powiększa się o nowego Człowieka.
Moi Drodzy przedstawiam Wam Tymka.
Trzy kilogramy szczęścia, bujna czupryna i szeroko otwarte oczy!
Dumni Rodzice wpatrzeni w swojego wyczekanego potomka z miłości snują plany o jego przyszłości…
Cała rodzina szaleje- telefony, zdjęcia, och, achy, jaki podobny do…
Cały dzień upływa w nastroju miłości, czułości i ciągłych komentarzy: jaki on ładny taki inny od wszystkich urodzonych dzieci, a jak mądrze patrzy…

Tymek,
czego Ci życzę na całe Twoje życie:
miłości - tego nigdy ci nie zabraknie- bo urodziłeś się wśród tych którzy bezgranicznie Cię kochają,
rozsądku- żebyś wiedział co jest dobre, a co złe,
mądrych rodziców- żeby pozwolili Ci żyć i dokonywać wyborów,
krocz przez życie pamiętając, że zawsze możesz na nas liczyć.

Twoja Szalona Ciotka :)

piątek, 22 stycznia 2016

Hiszpania

Szybki, krótki wyjazd.
Andaluzja i kilka urokliwych miejsc: Mijas, Malaga, Ronda, Gibraltar.
Połową sukcesu przy podróżach to dobra lokalizacja hotelu i miejsce parkingowe dla auta.
 Wsajemy rano, szybkie śniadanie i pędzimy zwiedzać malownicze miasteczka.



Pierwszy przystanek to Mijas urokliwy zakątek Hiszpanii i pyszne tapas.
Kolejny etap to Ronda. Miasteczko położone na skłach. Najpiękniejszy widok na miasto jest z wąwozu, jednak nieliczni decydują się na oglądanie miasteczka z tej perspektywy- szkoda, bo tu dopiero widać prawdziwą duszę Rondy.

Gibraltar- miejsce panowania Elżbiety II. Malowniczy widok ze Skały Gibraltarskiej na pas startowy lotniska, port i wszem obecne małpy.

 Konieczne do zobaczenia jest miejsce dla nas Polaków bardzo ważne - miejsce katastrofy lotniczej z 4 lipca 1943.

Na koniec zostawiamy zwiedzanie Malagi. Muzeum Picassa, port, rundka na widokowym kole.

Wszędzie kusi tapas- czyli niewielkie przekąski podawana na ciepło i na zimno.

Tak oto minął szybki czterodniowy wypada.