Żeby dotrwać do 12 musimy przetrwać poranek.
Wstałam pełna energii, że już tyko kilka godzin i weekend:)
Śniadanie zjedzone, bo jak wszyscy wiemy: po pierwsze to najważniejszy posiłek w ciągu dnia, po drugie Polak głodny - Polak zły!
Z wielkim zapałem zgarnęłam laptopa, telefon, torbę, torebkę i z rozwiana grzywą popędziłam do auta.
Mój niezawodny Nissan...
...aućććć...
Szybki rachunek sumienie:
Czy ja tak wczoraj przyjechałam?
Czy ja mam koło zapasowe? Czy tylko zestaw naprawczy?
Gdzie jest właściwie najbliższa wulkanizacja?
I dlaczego Gelo zawsze wyjeżdża w Polskę jak coś się dzieje?
Podsumowanie za i przeciw i na ratunek pędzi Tomasz- dziecko od zadań specjalnych, mój domowy assistance.
Pod czujnym okiem matki zaczyna ogarniać poranny problem, oczywiście matka w tej sytuacji jest zwarta i gotować pomagać ile tylko się da...
Synu, a mamy koło zapasowe?
A gdzie są jakieś klucze?
Dasz radę sam?
Co ci pomóc?
Jakbyś miał porządek w kluczach to od razu znalazłbyś 19
I w tej chwili Tomasz już nie dał rady:
Mamo bierz Peugeota i jedz, przecież bardzo się spieszyłaś... a ja tu ogarnę to koło.
I tak oto mamy weekend:)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz